W Strajku Kobiet, który ogarnął kraj po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października, w sprawie dopuszczalności aborcji, bierze udział wiele osób. Fakt, głównie kobiety, ale nie tylko. Te kobiety mają różne przekonania, poglądy polityczne i religijne. Łączy je jednak jedno – niezgoda na ograniczanie praw. I to nie tylko kobiet, bo to de facto ograniczenie praw rodzin.
Uważam, że ogromnym błędem jest wmawianie przez TVP oraz Kościół, że demonstruje skrajna lewica, neomarksiści, dzieci ZOMO. W znacznej części demonstrują bowiem katoliczki. W ogromnej części katoliczki też nie demonstrują, ale pochwalają strajki.
W tej sytuacji głoszone przez narodowe media oraz hierarchów kościoła poglądy są nie tylko nieprawdziwe, ale i bardzo krzywdzące. Niewątpliwie spowodują one odejście znacznej części elektoratu PiSu. Zniechęcą także do Kościoła kolejną, sporą grupę katolików. Biorąc pod uwagę ogromne problemy wizerunkowe kościoła w ostatnim czasie, obawiam się, że wierna mu pozostanie tylko najbardziej ortodoksyjna część katolików.
W ten sposób za stosunkowo krótki okres czasu nie będziemy mogli mówić (przy założeniu, że teraz możemy) o chrześcijańskim państwie. Chyba ktoś tu zapomniał, że krucjaty już dawno przeszły do historii i już dawno rozkminiono, że nie da się prowadzać wiary na siłę… Także manipulacja jest działaniem przejściowym, a wkurzeni zmanipulowani, którzy odkryją mistyfikację, mogą wiele.
Tymczasem nawet nauczycieli próbuje się zastraszyć. Żenada.
Podsumowując, nie jest tak, że nagle w Polsce pojawiły nam się miliony skrajnej lewicy. I to nie jest tak, że strajkują wandale i zadymiarze. Wręcz przeciwnie, oni są po drugiej stronie.
Bycie zwolennikiem prawa do wyboru to nie to samo co bycie zwolennikiem prawa do zabijania.
