Wchodząc w Nowy Rok wiele osób cieszyło się, że będzie to radosne dziesięciolecie, nawiązujące do lat 20. ubiegłego wieku. W sumie wśród sylwestrowych przebrań nawiązujących do tamtego okresu i muzyki jemu właściwej, pominięto kwestię dlaczego te lata były takie beztroskie. Przynajmniej na zdjęciach, w książkach i w filmach.
A prawda jest taka, że ludzie musieli odreagować po szoku spowodowanym I wojną światową i po hiszpance, która w latach 1918-1919 zabiła więcej ludzi niż wojna. Państwa leżały w ruinie. Każda rodzina kogoś straciła. Zupełnie zmieniła się mapa polityczna, gospodarka, prawa kobiet, moda. Wszystko wyglądało inaczej niż przed wojną. To trzeba było odreagować.
Co my odreagowujemy? Szybkie tempo życia, które często sami napędzamy, stres, którego jesteśmy przyczyną, albo z którym sobie nie radzimy. W pewnym stopniu nudę – zwłaszcza przyrównując się do bohaterów filmów czy seriali, w których cały czas coś się dzieje, albo do tego jak żyją inni, obserwowani w mediach społecznościowych.
Teraz wychodzi na to, że dojdzie nam nowy powód do odreagowania, którego przed nowym rokiem nikt się nie spodziewał – skutki epidemii, która rozprzestrzenia się po świecie. Oczywiście słusznie mówi się, żeby nie panikować, ale zachować środki ostrożności odpowiednie do zagrożenia. Nie chodzi więc tu o wpadanie w panikę, opróżnianie swojego portfela i półek sklepowych, lecz trudno uznać, że żadnych skutków nie będzie…
Patrząc na nową ustawę, odczuje to gospodarka. Odwołanie imprez to tylko pierwszy punkt. Gorzej, że odczują to przedsiębiorcy, abo na skutek utraty zysków, albo (i też) wzrostu kosztów związanych z koniecznością zapłaty pensji pracownikom w czasie kwarantanny. Co prawda co złośliwsi pracownicy mogą mówić – i dobrze im tak i tak dużo mają. Gorzej, jeśli tak naprawdę mają niewiele i sytuacja zmusi ich do zwolnień czy zmniejszenia wynagrodzeń. Tak czy inaczej, obawiam się, że odczują to wszyscy. Albo przynajmniej niemal wszyscy. Pomijam tu tych, którzy robią biznesy na kryzysach.
Tak więc obawiam się, że w mediach i w życiu jeszcze długo królował będzie jeden temat – choroba. Niestety.
