Festiwal w Karlowych Warach

      Brak komentarzy do Festiwal w Karlowych Warach

Kategorie

A zatem rozpoczął się kolejny festiwal filmowy, tym razem w Karlowych Warach. Ciekawe który film w tym roku znajdzie uznanie jury… W weekend, za całokształt wyróżniono Umę Thurman, moim zdaniem słusznie. Lubię jej kreacje ról, mimo że nie wszystkie filmy, w których grała, są w moim stylu.

Niedawno przeglądałam filmy nagrodzone w poprzednich latach w ramach festiwal w Karlowych Warach. Znalazł się wśród nich choćby, pokazywany ostatnio w telewizji, film pt. „To nie są najlepsze dni mojego życia”. Polskim akcentem był nagrodzony w 2005 r. „Mój Nikifor”. Film tak bardzo się podobał (czemu osobiście się nie dziwię), że nagrodę otrzymał wówczas także reżyser – Krzysztof Krauze oraz Krystyna Feldman, która genialnie zagrała Nikifora. Szkoda tylko, że tak mało filmów produkuje się w Polandii, z których możemy być dumni.

Karlowe Wary, poza tym że przyciągają uwagę festiwalem filmowym, są po prostu przepięknym miastem. To przykład tego, jaką perełkę można stworzyć w pięknie położonym miejscu. Aż żal patrzeć w tym kontekście na polskie miasta, które w wielu przypadkach nie odbiegają ukształtowaniem terenu i „lesistością” od Karlowych War, a mimo tego, Polacy nie wykorzystują ich atutów. Mam tu zwłaszcza na myśli miasta i miasteczka położone w Sudetach.

Wiele z nich jest zaniedbanych nie tylko jeśli chodzi o wygląd, ale także trudno do nich dotrzeć. Lata temu zaniedbano połączenia kolejowe, autobusowe oraz drogi, którymi można by do nich dojechać. W tym kontekście chyba nie warto wspominać o jakiejkolwiek promocji. Bo jeśli nie ma kasy na podstawy, to czy jest na „usługi ekstra”. A jeśli nawet ktoś tam w samorządzie przepchnie projekt promocji miasta, miasteczka czy regionu, to co to da, jeśli trudno tam dotrzeć, a jak już się uda, to się okazuje, że nawet nie bardzo jest gdzie się zatrzymać i zjeść…

Co by nie mówić o Zakopanym, Wiśle czy innych górskich miastach „turystycznych” (a przeważnie nie pomija się tego, że jest tam horrendalnie drogo), to jednak przyznać trzeba, że mają rozbudowaną bazę turystyczną. Tymczasem Sudety to teren zaniedbany, niewykorzystany, choć piękny zarówno latem, jak i zimą (w czasie której dodatkowo można narzekać na małą ilość wyciągów narciarskich). Ale kto wie, może za 20-30 lat któreś polskie sudeckie miasto będzie jak Karlowe Wary. Chciałabym doczekać takiego czasu. Może nawet w którymś będzie organizowany jakiś prestiżowy festiwal…