Wczoraj był kolejny 13 dzień miesiąca. Co prawda nie piątek, ale i tak od wielu osób usłyszałam: „Boże, dziś 13go”. Jak gdyby co miesiąc spotykało ich jakieś nieszczęście, jeśli nie o zasięgu globalnym, to choć prywatnym. Tymczasem z „analizy” byłych 13stych wynika, że nic, absolutnie nic, złego w tych dniach się nie dzieje. Upływają wręcz dość anonimowo i mało kto jest w stanie powiedzieć, bez sprawdzenia kalendarza, co robił w tym dniu w zeszłym miesiącu. Poza tym, że niektórzy lekko panikowali 🙂 Taki mamy klimat… psychiczny.
Jeśli o mnie chodzi, to wczorajszy dzień minął mi dość przyjemnie. Może dlatego, że dałam się wciągnąć w letnie wyprzedaże. Mimo że na co dzień nie lubię tracić czasu w galeriach, to czasem miło jest zrobić wyjątek. Poza ciuchami i sandałkami kupiłam też… nową lodówkę. Planowałam ten zakup od dawna, bo mam za mały zamrażalnik, ale jakoś nie potrafiłam się w sobie zebrać. Tym razem wyszedł kompletny spontan, z którego jestem bardzo rada 🙂 Jeden problem z głowy. W dodatku bardzo mi się podoba.
Miły pan sprzedawca – przy okazji sprzedaży lodówki – próbował mi wcisnąć dodatkową gwarancję, ale grzecznie odmówiłam. Raz, że standardowe dwa lata to dużo. Zakładam, że jeśli ma jakąś wadę, to ona w tym czasie „wyjdzie”. Dwa, że jeśli producent chętnie przedłuża gwarancję na 5 lat, to znaczy, że w tym czasie nic się nie powinno z nią dziać. Trzy, że to nie tania impreza. Cztery, że w ubezpieczeniu mieszkania mam assistance na naprawę wszystkiego, a zatem również lodówki. Pięć, że mam sprawdzoną firmę, co do której rzetelności i dobrych cen mogę być pewna. Chociaż oczywiście mam nadzieję, że lodówka się nie rozleci i nie będzie wymagała tak szybko naprawy. Z drugiej strony wiele osób twierdzi, że teraz wszystko jest specjalnie produkowane z kiepskich komponentów, które muszą się po prostu psuć, żeby nakręcać sprzedaż kolejnych. Zobaczymy. Póki co mam nówkę i się cieszę.
Cieszę się tym bardziej, że trwa sezon owocowo – warzywny. A ja mam w zwyczaju mrozić sobie porcje owoców na koktajle i warzyw na dodatki do obiadów. Już się nie mogę doczekać na transport. Specjalnie wzięłam dziś wolne. To dodatkowy plus 13 dnia miesiąca. Wychodzi więc na to, że nie taki 13 straszny jak go opisują 🙂
