Moja świnka morska już nie jest świnką fit. Nadrobiła wagę. Mam wrażenie, że nawet dopadł ją efekt jojo 😉 Przez ostatnie kilka miesięcy dorobiła się niezłego „bebzola” 😉 Kiedy dziś ją zważyłam, okazało się, że – co do grama – waży 1 kg! A w najgorszym momencie choroby ważyła 480 g! To się nazywa przytyć. Ponad 100% wagi. Takie wyjście z anoreksji. Nie bardzo mam jak jej ograniczyć jedzenie, bo żre siano, a tego nie mogę jej zabrać. Żadnych „odżywek” czy przekąsek nie dostaje…
Od tygodnia przybyło mi energii. Ja to jednak mam w sobie coś z rośliny. W zimie tracę energię, a w pochmurne dni to już w ogóle jej nie mam. Kiedy pojawia się słoneczko, robi się ciepło, wtedy ja także ożywam. Chce mi się pracować, robić porządki w domu, czytać książki, słuchać muzyki, wybrać się na spacer, rower, pogaduchy z kumpelami. Uwielbiam wiosnę 🙂 Żeby tylko nie chciało się znów ochłodzić, żeby nie wróciła zima. W końcu jesteśmy niewiele za połową lutego, więc może.
Szukam ciekawych miejsc, które mogłabym odwiedzić w tym roku przy okazji wyjazdu wakacyjnego czy weekendowego. Czytam blogi, przeglądam mapy, przeszukuję fora i media społecznościowe. Świat jest piękny. A ja chciałabym poznać jak największą jego część, a właściwie cząstkę, bo na więcej życia nie starczy. Moje dziecko śmieje się, że jak chcę więcej to poleca google grafiki, ale to nie to samo, co zobaczyć na własne oczy, poczuć zapachy, klimat, dotknąć. Wolę mniej, ale na żywo 🙂
Wstępny plan wycieczkowy zrobiony. Teraz będę go uzupełniać, ubogacać. Oczywiście plany weekendowe w zależności od pogody jak zawsze będą się zmieniać, ale cieszę się, że przygotowałam główną bazę wypadową, czy główne cele. Choć zdarzało się, że dążąc do głównego celu wycieczki trafiliśmy na perełkę, którą chcieliśmy zobaczyć przy okazji, a którą najlepiej wspominamy i po niej identyfikujemy całą podróż. Takie niedocenione, przepiękne miejsca. Sporo takich i tak łatwo je przeoczyć, przechodząc czy przejeżdżając tuż obok.
To na razie tyle.
