Pies na ogrodzie

      Brak komentarzy do Pies na ogrodzie

Kategorie

Przyszła wiosna. Zaczęłam wypuszczać mojego adopciaka na ogródek no i mam mały problemik… Otóż adopciak wykazuje się zainteresowaniami archeologicznymi, z cyklu: „ziemia skrywa wiele tajemnic, odkryjmy je”. Ma też zainteresowania kulinarno – botaniczne: „sprawdźmy jak wyglądają i smakują roślinki; na pewno najlepsze jest to co ukryte, czyli korzonki”. Realizując oba te zainteresowania przekopał mi ogródek i wykopał mnóstwo roślin :-/

Zauważyłam jednak, że w ogóle nie interesują go rośliny w doniczkach. Może dlatego, że takie stoją także w domu i jest do nich przyzwyczajony. Wiem już, że wszystkie kwiaty, które chcę, żeby przetrwały, będę musiała przenieść w donice. Podobnie pomidorki, ogórki, kabaczki czy co mi się tam uda posadzić w tym roku. Muszę albo zamówić jakieś fajne i wytrzymałe donice, albo zbuduję je sama z zaimpregnowanych desek, wyłożonych dodatkowo dla trwałości folią. Pewnie będzie to tańsza opcja, chociaż martwię się o wytrzymałość tak zbudowanych donic, bo nie chciałabym mieć za kilka lat na ogródku kupki ziemi przypominającej nagrobek 😉

Ech, te pieseczki. Niby słodkie istoty, ale trzeba się napracować przy nich. Kiedyś kolega mówił, że u niego sprawdziła się procedura płotkowo – taśmowa. To znaczy: najpierw kupił tani, miękki płotek; taką siatkę. Rozciągnął ją w miejscach, gdzie piesek nie powinien wchodzić, czyli tam, gdzie miał grządki. Na tym płotku założył  – takie biało – czerwone taśmy, żeby pies widział dokładnie teren zakazany. Po jakimś czasie zdjął płotek, ale zostawił taśmy. A po kolejnych kilku miesiącach zdjął taśmy. Pies do końca życia nie wchodził na ten teren.

Tylko, że mój lubi cwaniakować i przeciskać się tam, gdzie nie wolno, więc tak sobie myślę, że u mnie chyba to nie zda egzaminu… A szkoda, bo patent prosty do wykonania. Może przyda się komuś, kto przeczyta ten artykuł 🙂 Miłego eksperymentowania, dużo cierpliwości i sukcesów w tresurze 🙂