Dziś artykuł pośrednio dotyczy stron internetowych – pośrednio, bo zawierają one oferty, których dotyczy artykuł, ale nie będzie o tym, w jaki sposób – czy to techniczny czy wizualny – prezentują swoją ofertę. Tym razem tematyką będą nowe mieszkania we Wrocławiu.
Chociaż właściwie dotyczy to apartamentów. Apartament – czyż to nie brzmi szumnie? Nie jakieś tam mieszkanie, klitka, kawalerka, M2 czy M3, tylko apartament… Ofert apartamentów w sieci można znaleźć w brud: w sprzedaży, na wynajem, w pensjonatach, w hotelach, w spa, wszędzie. Moje pytanie brzmi: co świadczy o tym, że mamy do czynienia z apartamentem? Kiedyś wydawało mi się, że wielkość, wystrój i miły portier na dole. Przeglądając oferty stwierdzić jednak muszę, że moja teoria niestety dostała w łeb.
Co do wielkości – można spotkać apartamenty w takich czy innych noclegowniach: począwszy od pensjonacików a skończywszy na dużych hotelach, w których apartamenty mają ok. 20 metrów2 i gdyby nie nazwa i dużo większa kasa, niż za standardowy pokoik, lokator nie wiedziałby, że znajduje się w apartamencie. Również w ofertach sprzedaży można znaleźć „apartamenty” 30-metrowe.
Może więc wyposażenie, wystrój? Hmm… Pomyślmy? Czy to, że w pokoju nie ma meblościanki i na ogół, choć nie zawsze mebli z Ikea, oznacza, że mamy do czynienia z apartamentem? Dostępność materiałów, wizualizacji oraz porad czy też projektów architektów wnętrz spowodowała, że nasze mieszkania, czy też apartamenty, wyglądają coraz lepiej, jak powiedziałby mój Potomek, coraz bardziej wypaśnie. Czy jednak zrobienie kilku podwieszanych sufitów, założenie halogenów lub taśm ledowych, położenie na ścianę cegiełek albo wybiórczo tapet, drogich kafli czy podłóg, czyni z naszego mieszkania apartament?
Może więc wyznacznikiem jest portiernia lub ochrona na osiedlu? Hmmm… nie wiem, coraz więcej osiedli decyduje się na ogrodzenie i monitoring lub ochroniarza.
Cena? – to na pewno, za nazwanie lokalu apartamentem zamiast mieszkaniem czy pokojem, mamy na pewno podwyższoną stawkę.
Chyba jednak pozostanę przy swoim zdaniu i uśmiechem skwituję odremontowane mieszkania w bloku czy kamienicy o powierzchni zbliżonej do 30m2, o których właściciele twierdzą, że są apartamentami. Na szczęście są jeszcze rozsądni ludzie, którzy wyczuwają różnicę. W ofertach można znaleźć co prawda apartamenty o większej powierzchni, z tarasami, w monitorowanych budynkach z portiernią, starannie zbudowanymi z dbałością o jakość całości i detale. Nowe apartamenty są projektowane i budowane jako takie (zwykle, choć i tutaj zdarzają się deweloperzy, przeceniający marketing i tym samym ośmieszający swoje oferty). Niestety tych warunków nie spełniają budynki powiedzmy z lat 90-tych XX w., kiedy to nie było „w zwyczaju” budowania w naszym pięknym kraju apartamentowców, a po prostu budynki z lokalami mieszkalnymi. Trudno więc znaleźć w nich prawdziwe apartamenty.
Poszukując zatem lokum i wpisując w okno wyszukiwarki choćby: „nowe mieszkania Wrocław”, „apartamenty Międzyzdroje” nie dajmy się zwabić na samą nazwę.
