Mamy lipiec – zazwyczaj dość nieprzewidywalny miesiąc: czasem deszczowy, czasem słoneczny. W zeszłym roku lało. Zdarzały się także lokalne powodzie na południu kraju. W tym roku dla odmiany mamy suszę. Jadąc w niedzielę na wycieczkę poza miasto, mijałam drzewa rosnące szpalerem przy drodze. Niemal wszystkie wyglądały jakby był październik: miały brązowo – żółte liście, jakby popalone od słońca. W ogóle tych liści było już znacznie mniej niż powinno być. Część drzew całkiem je zgubiła. Nie wiem czy pousychały, czy tylko zgubiły liście. Jest naprawdę bardzo sucho.
To też powoduje, że od dwóch tygodni trwają zbiory zboża. Na pola wyjechały kombajny i inne maszyny rolnicze. Przejeżdżając w pobliżu, lepiej zamknąć okna w aucie i w ogóle uważać, bo robią „kurzawę”. Tym niemniej ścierniska o tej porze roku przypominają o zbliżającej się jesieni, mimo że dopiero co zaczęło się lato! Jakiś taki smutny widok. Rok 2022 zostanie zapamiętany jako suchy.
Na zdjęciu poniżej „załapałam się” jeszcze na pole przed skoszeniem. Piękny widok.

Przydałaby się jakaś przeplatanka w pogodzie – trochę deszczu, trochę słońca.
