Domki na działce na wsi

      Brak komentarzy do Domki na działce na wsi

Kategorie

Kilka lat temu mój ojciec oraz jego rodzeństwo odziedziczyli działkę na wsi. Podzielili ją między siebie i – poza jednym wujem – sprzedali. Tata stwierdził, że po co mu ona. Przecież nie pobuduje się na niej, bo go nie stać na taki wydatek, a na jeżdżenie tam pod namiot jest za stary. Kasa ze sprzedaży oczywiście się rozeszła, na szczęście nie na rzeczy niezauważalne, ale na mały remoncik i zakup nowych mebli, no ale jej nie ma.

Tak sobie ostatnio przypomniałam o tej działeczce, stojąc na naszym niewielkim balkonie i mając ochotę wybrać się gdzieś w plener. I – niestety długo po czasie – stwierdzić muszę, że mimo wszystko to był błąd. Te meble, które za to kupili i tak by kupili. Może nie od razu, ale wcześniej już rozmawiali o wymianie, więc na pewno by były. Kwota, którą wtedy wzięli za działkę, teraz byłaby dużo większa, bo wartość gruntów na wsi rośnie, a na ich starość mogłoby się okazać to niezłą inwestycją.

Poza tym ostatnio znalazłam w internecie takie domki angielskie, albo holenderskie – zdaje się, że funkcjonują obie te nazwy. Przyznać muszę, że niektóre bardzo mi przypadły do gustu. Gdyby taki domek ustawić na działeczce, można by tam spędzić bardzo miłe lato. Tym bardziej, że rodzice rzadko kiedy, a jeśli już to na krótko wyjeżdżają, bo „oszczędzają”. Tam mogliby sobie spokojnie spędzać wakacje na emeryturze.

Co więcej niektóre z tych domków są całoroczne, więc można by w nich na dobrą sprawę mieszkać, albo chociaż pojechać tam w zimie, bo działka leży w górach. Nie obawiałabym się również jakichś kradzieży czy wandalizmów. Wieś jest spokojna. Poza tym można założyć dla pewności jakieś rolety antywłamaniowe. No ale na pewno nie groziłoby to co podobnym domkom na działkach w mieście – dewastacja, rozkradzenie, wprowadzenie się bezdomnych, groźba spalenia i Bóg wie czego jeszcze.

I nawet nie mogę powiedzieć, że człowiek się uczy na błędach i ja będę kiedyś mądrzejsza. Nie mam nikogo w rodzinie, kto miałby jakiś piękny (albo nawet brzydki) kawałek ziemi i zechciałby mi go zapisać w spadku albo podarować za życia. No cóż, pozostaje brać się do roboty i samemu zapracować na działeczkę i jakiś angielski (holenderski) domek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *